środa, 28 stycznia 2015

[2] Some Stories...

***HEJKA***
Obiecałam regularniej wrzucać posty, no więc jestem. Specjalnie dla was, drugi rozdział "Some Stories..." 
A dla nieogarów, polecam kliknąć w tag: Some stories, aby przeczytać pierwszy rozdział.
A teraz zapraszam na nowy rozdział :)

   Gdy wszyscy się ocknęli, siedziałam na środku, już po śniadaniu. Rozmyślałam o tym, co zrobiłam i co z tego dostałam.
   - Głodny jestem - stwierdził Yell.
   - Ja też - dodała Megan.
   - Zjedzcie coś sobie - odparłam. - Coś powinno być w mojej torbie.
   - Dzięki! - rzekła Sophie, zatapiając się w dorodnym Jabłku.
   - Nie przewidziałam, że tak dużo czasu tu spędzimy, więc mam zapasy tylko na dziś. Resztę musimy sobie zdobyć. Ale najpierw musimy odkryć, co dostaliście.
   Gdy wszyscy już zjedli, usiedliśmy w kręgu. Kazałam im skupić się na jakimś wyrazie, dowolnym, byleby z łaciny.
   - Dlaczego łacina? - Zapytał mnie Yell.
   - Jest to język uniwersalny. Powoduje to mniejszą ilość przypadkowych użyć Instynktów. Wyobraźcie sobie, co by się stało, gdyby osoba z ognistymi zdolnościami powiedziała na lekcji "pożar".
   - Racja - chłopak trochę się speszył.
   - Przejdźmy do tego, co powinniśmy zrobić. Myślcie o tym, co was charakteryzuje. Zapewne dostaliście Instynkt z dziedziny, w której dobrze się czujecie. Postarajcie się!
   Usłyszałam cichy szmer, a potem - ni z tego, ni z owego - poczułam atak na mój umysł. Odruchowo podniosłam mur wokół pamięci i świadomości, że uderzyłam włamywacza.
   "Megan" - rzekłam myślami. - "Jak możesz być tak zachłanna. Myślisz, że przed Memorią nie można się bronić?".
    Opuściłam bariery, odrzucając przyjaciółkę na dużą odległość. Gdy poczułam, że wróciła do swojego umysłu, wyszłam ze stanu medytacji i otworzyłam oczy. Wszyscy byli czerwoni na twarzach szukając słów w swych pamięciach.
   - W ten sposób nic nie zdziałacie - powiedziałam. - To musi być myśl. Jakakolwiek. Pierwsza, jaka przyjdzie wam do głowy. Megan się udało. Właśnie próbowała wtargnąć do mojej świadomości - bez skutku oczywiście - i zabrać mi z niej wspomnienia. Musicie uważać. Wystarczy, że poczujecie mały impuls i już stawiajcie bariery. Teraz właśnie to poćwiczymy. Ustawcie się w parach. Yell, chodź do mnie. Na zmianę atakujcie i brońcie. Spokojnie, nic nie stracicie, bo większość z was nie ma mocy widzenia myśli i wspomnień. Megan, nie używaj instynktu i skup się mocno na obronie. Zaczynamy!
   Mój partner dość długo męczył się z wprowadzeniem siebie w stan medytacji, a tylko w czasie niego można opuścić swoje ciało. Kiedy w końcu mu się udało, przystąpił do ataku. Był bardzo nie pewny i nie do końca wiedział, jak ma to zrobić.
   "Dalej!" - zachęciłam go.
   "Nie potrafię..."
   "Dasz radę. Spokojnie, nie odrzucę ciebie tak, jak Megan."
   Lekko i nieśmiało musnął moją świadomość. Poczułam pierwszą emocję - strach. Otworzyłam się, nie stawiałam żadnej bariery, pozwoliłam mu wejrzeć we mnie. On raz po raz dotykał mnie, coraz śmielej i mocniej. Ciągle było to zbyt delikatne, zbyt słabe, by sprawić krzywdę.
   "Zaatakuj raz i porządnie."
   Ale jego ataki nie były mocniejsze po moim pouczeniu. Myśląc nad tym, co mogę zrobić, aby mu pomóc, wpadłam na dość ryzykowny pomysł. Zaczęłam posyłać mu impulsy, na początku rozbawienie, potem powagę, a kiedy chłopak zaczął atakować na poważnie, wysłałam strach.
   I to był mój największy błąd.
   Blondyn poczuł, że może teraz zrobić wszystko. Testował mnie i moje reakcje na sygnały, które wysyłał. Bawił się mną. Manipulował mną. Atakował bólem, przerażeniem, a ja nie mogłam mus ie przeciwstawić, bo dotarł za daleko, by go odeprzeć. Gniew, rozpacz. Czułam jak skręca mnie w środku. Płacz, wstyd. Nie mogłam go powstrzymać. Kombinował.
   Aż w końcu poczułam, że napawa mnie emocją, które nie znałam. Chwycił mnie za rękę. Jakieś dziwne ciepło. Potrzebowałam długie chwili, aby zrozumieć, co to.
   To była miłość.
   Odepchnęłam go najmocniej, jak mogłam. Wypchnęłam go na zewnątrz. Stawiłam bariery. On zresztą też. Naparłam na niego, z całej siły chciałam odsunąć Yella. Wysłałam mu gniew. Potem usłyszałam tylko: "Electronics" i przeszywający mnie ból od lewej dłoni - miejsca, którego dotykał Chłopak.
   A potem zapadłam się w ciemność.

Do przeczytania!
Anne M